Często pewnIe zdarza się Państwu, stojąc na przystanku i czekając na nowoczesny tramwaj, zastanowić się, jak to właściwie z tymi naszymi tramwajami było na początku?
Dzisiaj Wprowadzając nowy cykl – Poznańskie Pierwsze razy – chcemy Wam opowiedzieć o momencie, w którym Poznań na dobre pożegnał się ze stukotem końskich kopyt, a powitał charakterystyczne dzwonki i iskrzenie nad głowami. Mowa oczywiście o pierwszej elektrycznej bimbie, która kompletnie wywróciła życie w stolicy Wielkopolski do góry nogami.
Pod koniec XIX wieku Poznań nie był już tym samym małym miastem co wcześniej.
Tramwaje konne, które dzielnie służyły od 1880 roku, po prostu przestały wystarczać. Miasto miało ambicje i chciało być nowoczesne, dlatego postawiono na prąd. Żeby to wszystko w ogóle ruszyło, trzeba było wybudować od zera elektrownię przy ulicy Grobla, bez niej żadna bimba nie ruszyłaby z miejsca.
Wszystko zmieniło się 6 marca 1898 roku. To wtedy na trasę z Dworca Głównego na Ostrów Tumski wyjechał pierwszy oficjalny skład elektryczny. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak, wyglądały wagony: ciemnozielone, ze złotymi zdobieniami, lśniące nowością. Reakcje? Jak to w Poznaniu, pół na pół. Jedni byli zachwyceni, inni panicznie bali się, że prąd ich „kopnie” podczas wsiadania. Ówczesne gazety miały pełne ręce roboty, żeby wytłumaczyć ludziom, że to bezpieczny wynalazek.
Praca motorniczego w tamtym czasie to nie było nic lekkiego. Panowie prowadzili te maszyny na stojąco, na otwartych pomostach. Nie było szyb, nie było ogrzewania – tylko motorniczy, korba i poznańska pogoda, czy to deszcz, czy mróz. Ale nowoczesności nie dało się już zatrzymać. Zaledwie rok później, w 1899, ostatnia konka zjechała do zajezdni, a Poznań stał się w pełni „elektryczny”. Głównym sercem tej rewolucji na ponad sto lat stała się zajezdnia przy ulicy Gajowej.
Historia naszych tramwajów to coś więcej niż tylko transport. To kawał tożsamości Poznania, który przetrwał wszystko, wojny, zmiany granic i systemów. Bimba stała się świadkiem codzienności. To pamiątka czasów, gdy zawrotne 15 km/h było szczytem techniki, a dziś przypomina nam, jak daleką drogę przeszliśmy.
Nawet teraz, gdy mamy jedną z najlepszych sieci tramwajowych w kraju, warto czasem pomyśleć o tych zielonych wagonikach z 1898 roku. To od nich zaczął się Poznań, który znamy, szybki, nowoczesny i zawsze idący do przodu.

Dodaj komentarz